ostatnia. >> wtorek, 6 stycznia 2009 23:18:46

moje nowe waniliowe niebo
zlosamo.blog.pl

[dla niedomyślnych: login: waniliowe, hasło: niebo]

dziękuję za te trzy lata tutaj.


trzysta trzydziesta druga >> niedziela, 30 listopada 2008 22:26:10

to miało wyglądać zupełnie inaczej.
wolny weekend był po to żeby się na spokojnie nauczyć matmy.
żebyś miał chociaż cień powodu do dumy.
no nie wyszło.
a sumienie znowu mówi głosem pana t., któremu nieopatrznie się wyżaliłam.
tylko jedna osoba jest tutaj winna, wiesz?
wiem. ja.
dostałam nauczkę.
jestem dziwnie spokojna, że konsekwencje tej decyzji całkiem niedługo mnie dogonią.

także no.
uczymy się całe życie.
najczęściej na własnych błędach.


trzysta trzydziesta pierwsza >> środa, 26 listopada 2008 22:18:28

jestem taka zwyczajna.
dziękuję, że przy tobie czuję się kimś wyjątkowym.
:*


trzysta trzydziesta >> wtorek, 25 listopada 2008 19:10:53

godziłaś obrzydliwie elitarną klasę w obrzydliwie elitarnym liceum z koszmarnie męczącymi treningami i wszystko było ok. chcesz mi powiedzieć, że teraz nie dajesz sobie rady mając tylko lekkośmieszne studia?
gdzie się podziała ta silna dziewczyna, na którą patrzyłem z takim podziwem?


nie ma. bo wiesz.. to właśnie te treningi były źródłem mojej siły do działania. to wasza obecność dodawała mi skrzydeł.
a teraz.. teraz to ja się zgubiłam w tym wszystkim. i naprawdę nie wiem co dalej.

[oddajcie mi tamtą codzienność. proszę.]
zdecydowana przewaga rezygnacji nad wiarą w celowość tego, co się aktualnie dzieje.


trzysta dwudziesta dziewiąta >> piątek, 21 listopada 2008 16:47:00

zabiłbym tego, przez kogo płaczesz.


trzysta dwudziesta ósma >> niedziela, 16 listopada 2008 22:27:44

rozłożyli mnie na łopatki tą rybą na rowerze.
studenci elitarnego kierunku na elitarnej wrocławskiej uczelni. [że y?]
tak, są poryci.
tak, daleko im do normalności.
i niech to się nie zmienia.
jej.. jak ja ich lubię. ^^
bo jakby było normalnie to byśmy się zanudzili na tych studiach.
[by buku: wszyscy jesteśmy psychiczni, ale nie wszyscy zdiagnozowani.]


trzysta dwudziesta siódma >> niedziela, 16 listopada 2008 12:34:05

wygrzebane spośród starych maili w ramach kryzysu nad korową reprezentacją ruchu.

(...)a wrażliwości nie można się nauczyć. nie ma książki, w której ktoś
opisałby "sposób na wrażliwość". no nie ma. i właśnie ta twoja
wrażliwość, to pełne empatii spojrzenie na świat sprawia, że jesteś
wyjątkowa.
nie zazdroszczę ci twojej wiedzy, którą dały ci trzy lata w biochemie. bo o tym każdy z nas może przeczytać w jakiejś mądrej książce i też wiedzieć. zazdroszczę ci, że wiedziałaś co zrobić żeby tamta mała dziewczynka przestała płakać i jakich słów użyć żeby ta stara góralka długo patrzyła za tobą z uśmiechem pełnym miłości.
to jest w życiu najważniejsze. to ci zapewni grono przyjaciół, na
których zawsze będziesz mogła polegać. tylko to, a nie średnia powyżej
4.75. zaufaj mi.


spojrzała na stos kartek na biurku. spojrzała na leżącą w kącie pokoju czerwoną książkę. uśmiechnęła się do monitora.
[nie to jest w życiu najważniejsze.]


trzysta dwudziesta szósta >> czwartek, 13 listopada 2008 19:39:10

w co się ból może zmienić?
w gniew, tupanie nogą.
w otwartą książkę zamkniętą powoli.
w modlitwę.
płacz prywatny bo wprost do poduszki.
milczenie przy stole.


to twardowski.
tam na końcu jest niech dalej boli.
a ja proszę zupełnie na odwrót. niech już nie boli.
bo powoli zaczyna brakować mi na to wszystko siły.
nic nie wymyślę.
drugie terminy i komisy też są dla ludzi, prawda?


trzysta dwudziesta piąta >> piątek, 7 listopada 2008 21:46:53

/z wczoraj. w rolach głównych panna ka, pan te i fiat punto./

jakiśtam chodnik, autka stały sobie równolegle do krawężnika. wolne miejsce, no przyznaję, duże było.
punciaka trzeba było zaparkować.
panna ka spojrzała na wolne miejsce, minęła je i zaparkowała autko prostopadle kawałek dalej, wymieniła porozumiewawcze spojrzenie z panem te i oddała mu kluczyki.
-tirem byś tam zaparkowała.
-wiem, ale ja nie mam tira.
^^

[szacunek dla tajemnic, dla wyjątkowości, a nawet dla małych dziwactw.]

***

z radością stwierdzam, że po pierwszym miesięcu na medycznej jest 4:0 dla mnie. jak na razie wszystko do przodu. :)


trzysta dwudziesta czwarta >> poniedziałek, 3 listopada 2008 23:25:31

z gadulcowych rozmów z panem te:

em: jaka jest różnica między rozpuszczalnością, a iloczynem rozpuszczalności?
po chwili namysłu:
te: zasadnicza.

em: jutro mam pierwszy termin koła z chemii. za dwa tygodnie drugi.
te: a za trzy trzeci?


[jeżeli w liceum lubiłeś chemię to nie ma problemu.. jeżeli jej nie lubiłeś - to polubisz!] ^^


trzysta dwudziesta trzecia >> środa, 29 października 2008 17:36:38

dziwnie tak. jakoś szaro. rozdrażnienie. zaspanie.
nijak.
to jeden z tych dni kiedy jedyne czego potrzeba to wolny tor na basenie i godzina spokoju.

jakoś tak.
nie mogę siły.


trzysta dwudziesta druga >> wtorek, 28 października 2008 16:24:11

kolejne stopnie dokładane do naszych schodów.
a ja sobie wybuduję równolegle autostradę.
i pobiegnę przed siebie, ciągle po górkę, ale do przodu.
do nieba! ;)


trzysta dwudziesta pierwsza >> poniedziałek, 27 października 2008 19:08:49

elementarne przykłady rozwiązywane ołówkiem. ale zawsze.
najczulsze misiakowate dumny jestem.

bo naprawdę nie chodziło mi o to, żeby się popisać przed grupą. ani o to żeby pokazać babce od ćwiczeń, że na farmacji też ktoś może w jakimś stopniu umieć matematykę.
chodziło tylko i wyłącznie o to, żeby udowodnić sobie, że mogę zrozumieć zarówno pochodne jak i granice funkcji. żeby trochę lepiej się poczuć sam-na-sam ze sobą. no i chyba się udało.

szczęściu.. dziękuję.
za to, że nie ma formy prosząco-miauczącej, tylko jest fakt dokonany. za to, że dałeś mi wystarczająco dużo czasu żebym mogła się przełamać.
ja już się przestaję bać matematyki z tobą.
ale ty o tym doskonale wiesz.
..wiesz, prawda?


trzysta dwudziesta >> sobota, 25 października 2008 23:36:56

[bardziej smsowo niż fizjologicznie.]

you'll see every day
that we'll never turn away
when it seems all your dreams come undone.

we will stand by your side
filled with hope and filled with pride
we are more than we are
we are one.



trzysta dziewiętnasta >> sobota, 25 października 2008 13:55:53

kolejna świeczka.
[spieszmy się kochać ludzi..]


to co trudne, zabiera mnóstwo czasu...
to, co niemożliwe, wymaga go jeszcze więcej...




'bout me:

ostatnie naście lat. pierwszy rok na wrocławskiej am-ce, zielonkawe oczy. wariatka. optymistka. marzycielka.

tak: truskawki, słońce, góry, narty, snow-deska, łyżwy, pływanie, moje 'delfiny' :*, niebieski, czarny, sdm, w-z, enemefy, hiszpański, wspomnienia, turze pole, przyjaciele, uśmiech, londyn, nurkowanie, muzyka, zwierzęta, samodzielność, marchewka, czekolada, toffi, cytrusy, ogień.

nie: fizyka, szpinak, mięso, szpitale, ocenianie po pozorach, samość, niemiecki, alergia.

odwaga, poświęcenie, determinacja, oddanie, siła, serce, talent, niezłomność. oto, jakie są małe dziewczynki - do diabła z całą tą cukierkową słodyczą

2006
styczeń (7)
luty (25)
marzec (16)
kwiecień (7)
maj (9)
czerwiec (9)
lipiec (1)
sierpien (9)
wrzesień (7)
październik (6)
listopad (5)
grudzień (14)

2007
styczeń (17)
luty (15)
marzec (11)
kwiecień (11)
maj (8)
czerwiec (7)
lipiec (3)
sierpien (3)
wrzesień (10)
październik (15)
listopad (18)
grudzień (12)

2008
styczeń (8)
luty (10)
marzec (16)
kwiecień (11)
maj (14)
czerwiec (5)
lipiec (7)
sierpien (2)
wrzesień (5)
październik (12)
listopad (9)

2009
styczeń (1)


każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje